To prawda, że w Japonii wszędzie (dosłownie) są automaty z napojami, przekąskami i innymi produktami. Są one naprawdę wszędzie, od takich oczywistych miejsc jak stacja metra, wejście do stacji metra, ulica, róg ulicy, skrzyżowanie ulic, dworzec, aż do mniej oczywistych jak świątynia, hotel (i to nie w holu, tylko na korytarzu, obok windy), pociąg (tak, w shinkansenach też są automaty) i wiele innych. Po pewnym czasie przestaje to już zaskakiwać, a zdziwienie pojawia się tylko wtedy, gdy w jakimś zakamarku automatu nie ma. Warto tu zaznaczyć, że w Japonii praktycznie nie ma dewastacji i kradzieży, więc takie automaty mogą sobie bezpiecznie stać w dowolnym, nawet najciemniejszym zakamarku jakiejś podejrzanej ulicy czy dzielnicy (właściwie to w Japonii takich ulic nie ma, a najniebezpieczniejsza dzielnica Tokio według standardów zachodnich i tak zostałaby uznana za bezpieczną).
Automaty są różne, najwięcej sprzedaje napoje (w tym nasze ulubione, gorące napoje na chłodne dni: czekolada, kawa z mlekiem, herbata), oraz przekąski, ale są też bardziej wyszukane, które sprzedają np. karty pamięci, baterie, ładowarki, przejściówki (przydatne dla turystów), koszulki, pamiątki, piwo, papierosy (tutaj potrzebna jest specjalna karta, która potwierdza, że jesteśmy pełnoletni) i wszystko inne co się zmieści w automacie.
W automatach kupuje się też bilety na dworcu na metro czy pociąg, w automatach często zamawia się jedzenie w barach, generalnie w wielu miejscach, do wykonywania prostych czynności używane są automaty. Dzięki temu nie ma potrzeby zatrudniania tylu ludzi, a i obsługa jest przyspieszona. Z drugiej strony jednak, osoby z obsługi (np. na dworcu czy w barze) są zawsze (z ukłonem) do dyspozycji klienta.
Zaskakuje jednak to, że często, do wykonywania naprawdę bardzo prostych, często (wydawałoby się) zbędnych czynności są zatrudnieni ludzie. Przykładem są osoby, które "kierują ruchem" w miejscach niebezpiecznych, na przykład gdy w mieście są prowadzone roboty drogowe i fragment chodnika, w którym pracuje koparka, jest ogrodzony podwójnym ogrodzeniem z migającymi światełkami - w takiej sytuacji, nad bezpieczeństwem przechodniów będą czuwali specjalnie do tego przydzieleni ludzie (ludzie - jeden człowiek to za mało), którzy będą kierować przechodniów na specjalnie przygotowane, oddzielone szczelnie barierkami przejścia. Podobnie jest w miejscach, gdzie ruch samochodowy krzyżuje się z pieszym albo rowerowym - tu też można spotkać panów w odblaskowych kamizelkach, białych rękawiczkach i czapkach, którzy nawet na mało uczęszczanych drogach zapewnią nam (z uśmiechem, ukłonem, pełnym oddaniem i zaangażowaniem) bezpieczne przejście chodnikiem.
Czasami takie przesadzone dbanie o bezpieczeństwo wygląda komicznie (dołączę filmik, który to pokazuje), ale generalnie przyjemnie jest mieć świadomość, że tylu sympatycznych, uśmiechniętych ludzi czuwa nad naszym bezpieczeństwem.
Niesamowite są te ich automaty! Pamiętam, że jak wróciłam do Polski - trudno mi było się przestawić :) Takie automaty to przede wszystkim wygoda, innowacyjność i komfort.
OdpowiedzUsuń